czwartek, 28 listopada 2019

Quasi-realistyczne FPSy, czyli gdzie strzela się (prawie) jak w prawdziwości.




Każdy ze wspaniałej rzeszy graczy żyje w społeczeństwie i grał kiedyś w CoD-a. Ja, szczerze mówiąc, uwielbiam tę serię (no, może poza paroma wyjątkami). Battlefield też jest bardzo dobrą franczyzą, ale to z CoD-em właśnie wiąże moje wspomnienia. Jednak w pewnym momencie zaczęło mi w nich czegoś brakować. Był to realizm. W tym tekście chciałbym Wam przedstawić kilka, mniej lub bardziej znanych, gier, które właśnie realizmem (albo PRAWIE realizmem) stoją.
(Kolejność jak najbardziej przypadkowa, a przynajmniej tak mi się wydaje).






ARMA
Tej gry nie mogło zabraknąć tu na liście. Prawdopodobnie większość EPICKICH GRACZY zna tę serię. Co prawda ten tytuł połowicznie zalicza się do grona FPS - można w niej grać również z perspektywy trzeciej osoby, ale kto by się czepiał takich szczegółów.

Co wyróżnia ARMĘ? No cóż, była to (tak mi się wydaję) jedna z pierwszych gier tego typu. Tu nie potrzeba władować połowy magazynka w przeciwnika, ba, czasem w ogóle nie trzeba go trafić (odłamki robią swoje). Na pewno robotę też robi rozmiar gry - bitwy 100 na 100 to na prawdę coś niezapomnianego.

Co jeszcze tu znajdziemy?
Samoloty - check
Bezbronnych cywilów - check
Helikoptery - check
Pojazdy opancerzone - check
Czołgi - check
i dużo więcej, plus wszelakie różne wariacje wyżej wymienionych.

No i najważniejsze - MODY (i różne tryby gry). Moim ulubionym trybem jest bezapelacyjnie King of the Hill, gdzie dwie lub więcej drużyn walczą o dominację nad danym punktem. Coś jak tryby dominacji w CoDzie albo Battlefieldzie, ale na dużo, dużo większą skalę. Tu nie mamy kółka o średnicy 5m do obrony. Tu jest całe miasto.
Co do modów, może kojarzycie taką grę, nazywa się PUBG? Tak, on powstał w ARMIE. Znaczy, w ARMA zapoczątkowała cały tryb Battle Royale (tu mogę się mylić, możecie mnie poprawiać) a pierwszy ten tryb stworzył... Player Unknown.

Ah, no i ARMA nauczyła mnie, że 10-90fps to całkiem stabilny klatkarz.

<Doctroll>Nie ma lepszego od Operation Flashpoint pierwszego. ARMA niech sobie będzie, ale jako wychowany na Operation Flashpoint będę dalej go wielbił, te nowe gry to przekombinowane są</Doctroll>

Squad
Z tą grą wiąże się ciekawa historia. Tytuł ten powstał z moda o nazwie Project Reality do Battlefielda 2. Mod był tak popularny, że jego twórcy stwierdzili, że dobrym pomysłem będzie wydać go jako oddzielną grę. I siadło. 
Squad jest typowym FPS-em, tj. nie można jak w ARMIE przełączyć się na TTP. Jednak co czyni go wyjątkowym? Wymuszanie komunikacji. W przeciwieństwie do ARMY, tu współpraca jest kluczowa (żeby nie było, nie neguje, że w ARMIE współpraca też jest ważna, ale w trybach, w które gram wystarczy zwykłe komunikowanie, gdzie widzimy wroga itd.). 

Tu na przykład, jeśli potrzebujemy ostrzału moździerzowego nie wystarczy jeden "klik" dowódcy. Tu trzeba podać dokładne koordynaty na mapie, ktoś musi obliczyć odległość moździerza od celu, przeliczyć to na mile (tysiączne ALBO miliradiany, też musiałem to googlować), ktoś inny dowieść amunicje i wreszcie można strzelać. I prosić niebiosa, żeby ostrzał nie spadł akurat na ciebie.
Historia jednak lubi zataczać koło. Do Squada powstał mod...




Post Scriptum
Co tu dużo mówić, jest to mod, który jak jego ojciec stał się samodzielną grą. Przenosi on grę w realia Drugiej Wojny Światowej. Jest to praktycznie reskin Squada, ale jak ktoś, jak ja, lubi klimaty drugowojenne to poczuje się jak w domu.
Poza przeniesieniem prekursora na tereny okupowanej przez Niemców Europy gra dodaje kilka swoich smaczków. Pierwszy, który rzucił mi się w oczy to potrzeba manualnego przeładowania zamka czterotaktowego. Pierwszym "lewym klikiem" strzelamy, kolejny "lewy klik" przeładowuje broń.

Niestety, nie dane było mi dużo grać w ten tytuł przez problemy wieku dziecięcego, a gdy odwiedziłem go niedawno, serwery świeciły pustkami... (jedynie zapełnione były te niemieckojęzyczne).
Ale! Smutek jaki spowodował brak możliwości postrzelania do "Krauts" lub jankesów spowodował, że znalazłem inny tytuł.






Hell Let Loose
Ta gra wydaje się uproszczonym Squadem/Post Scriptum. Szczerze powiedziawszy, trudno mi wytłumaczyć dlaczego, ale takie są moje pierwsze wrażenia. Możliwe, że mniejsza skala daje takie wrażenie. Tu nie trzeba biegać tak dużo, jak w Squadzie, nie zawsze czujemy się tak osaczeni, jak w Post Scriptum. 
Trudno mi powiedzieć coś więcej o tym tytule, nie ze względu na jakieś braki - po prostu wiele z tego typu gier robi dużo rzeczy tak samo albo bardzo podobnie, a nie chcę się za bardzo powtarzać.

Mogę jedynie wspomnieć, że i tu i w Squadzie czy PS znajdziemy pojazdy opancerzone, którymi sterują oczywiście gracze. Smaczku dodaje to, że praktycznie niemożliwe jest obsługiwanie czołgu w pojedynkę - tu do tego potrzebne są trzy osoby - kierowca, działonowy i spotter (szukacz? oznaczacz?) - jednak widziałem psychopatów, którym w pojedynkę udało się pokonać kilka czołgów przeciwnika.





Rising Storm 2: Vietnam
I kolejny mod na liście. Tym razem do klasycznego już Red Orchestra 2. 
Pierwsza część, dziejąca się na Pacyfiku podczas Drugiej Wojny Światowej została wydana jako dodatek do RO2, następnie jako samodzielna gra. Część druga wyszła od razu jako standalone.
Tym razem gra przenosi nas, nie zgadniecie gdzie, do czasów wojny w Wietnamie (tej, której oczywiście nie było i Ameryka wcale jej nie przegrała). <Doctroll>Ale ten no, oni tego nie ukrywają, dlatego tak się cieszyli z Afganistanu, że Sowietom odpłacili i to z odsetkami za zwłokę.</Doctroll>
Z tego zestawienia jest ona "najłatwiejsza" i najmniej złożona. Brak tu manualnego ostrzału jak w Squadzie, złożonej taktyki czy ogromnych map (choć te wcale nie są małe). Jednak ta gra skupia się bardziej na akcji i "wybuchach".

Co ją wyróżnia?
Kilka mechanik stricte związanych z Wietnamem - tunele Vietcongu, pułapki i gadające po wietnamsku drzewa.
Idziecie sobie spokojnie z chłopakami z oddziału przez piękną dżunglę, podziwiacie widoki, wdychacie chłodną, morską bryzę. Nagle jeden z was dostaje w twarz pułapką Punji, drugiego rozrywa granat przyczepiony do patyka, a na pozostałych wybiega z tuneli 5 żołnierzy VC. Piękna gra.

Wracając do mechanik - bardzo ciekawie rozwiązany jest tu balans. Jak w prawdziwości USA ma przewagę technologiczną - lepsze bronie, wsparcie helikopterów (pilotowanych przez graczy z włączonym "Fortunate Son" na full - nie żartuje, zawsze jak latam Huey'em to włączam to na "pojazdowym" czacie głosowym). Ale VC ma przewagę w ticketach (punktach odrodzeń), tunelach, pułapkach czy trybie "maskowania" się przez zwiadem przeciwnika.
Tutaj jedynym działaniem graczy przy ostrzale jest oznaczenie punktu na mapie przez dowódcę squadu, na który później dowódca drużyny może zrzucić napalm/wezwać ostrzał itd.
Szczerze powiedziawszy, jest to chyba najprzyjemniejsza gra ze wszystkich tu wymienionych, ze względu na długość meczu - w takim Hell Let Loose mecz może trwać nawet półtorej godziny, gdzie nieraz zdarzy się że połowę tego czasu przesiedzimy w jednym okopie, próbując bronić się przed falami wroga. W RS2 prawie cały czas coś się dzieje, cały czas giniemy, ale też cały czas mamy pełno celów biegających po dżungli.
No i community w RS2 jest wspaniałe - nic nie buduję więzi lepiej niż wspólne okrzyki 'GO HOME G.I." podczas przepędzania zgniłego zachodu z pięknego, komunistycznego Wietnamu.


Na koniec, chcę dodać jeden tytuł. Niestety, większość nie będzie mogła (na razie) mieć z nim styczności, bo jest to tytuł na VR. A mowa tu o...

Onward
To jest gra dla której kupiłem Oculusa. I nie żałuję. W tym tytule naprawdę można nabawić się shellshock'u. Z tym, że nie jest to duży tytuł - porównałbym go bardziej do CS-a - są tu dość małe mapy, dość mało broni czy możliwości. Ale pikanterii dodaje to, że "naprawdę" jesteśmy w środku akcji.

Niech rekomendacją będą słowa mojej dziewczyny - "Obudziłam się w nocy bo coś trzasło - podniosłam się i zobaczyłam ciebie, w Oculusie, leżącego na ziemi, wyginającego się w jakieś nieboskie pozycje i mamroczącego do siebie, że musisz przeładować."

A Wy, lubicie takie bardziej realistyczne i taktyczne FPS-y? Jeśli tak, jaki jest wasz ulubiony? I za co zganicie mnie, że nie umieściłem w tym zestawieniu? Może z waszych propozycji uzbiera się temat na część drugą ;). Piszcie.






























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz