środa, 13 listopada 2019

Gdyby Obsidian robił kolejne New Vegas - Recenzja The Outer Worlds

Obsidian to studio które znamy z wielu porządnych produkcji. Fallout: New Vegas, Alpha Protocol czy Knights of The Old Republic II. Dobre gry, które potrzebowały szlifu w wykończeniu, ale fabularnie i mechanicznie przyciągały. Tym razem, Obsidian postanowił pójść w kierunku ostatnio popularnym. Grach otwartego świata z elementami looter shooterów. Czy próba się udała? Przekonajmy się.



Grę rozpoczynamy jako mrożonka przedstawiciel projektu Hope, mającego na celu zebranie ludzi, którzy po 10 latach od zamrożenia zbudują lepszą przyszłość. Niestety, coś się, coś się zepsuło i się nie wybudzili, dlatego przez ponad 70 lat takie mrożonki sobie latały po kosmosie. Tylko nam udaje się wyjść, z pomocą Phineasa, poszukiwanego przestępcy, który niczym Rick z pewnego serialu, jest szalonym naukowcem. Budząc nas, próbuje również obudzić inne osoby, które leciały z nami. Wspólnie chce zmienić kosmos, który stał się jednym wielkim korporacyjnym światem. Ziemia jest centrum operacyjnym, a reszta planet to siedziby korporacji. Powoduje to, że mamy kontakt z wieloma absurdami bardzo wczesnego kapitalizmu opartego o wyzysk, gdzie ludziom odbiera się z pensji za to, że napisali maila do szefa albo dostają mandaty bo robot się wywalił.

W podróżach towarzyszy nam jakieś 5 osób, ale tylko dwie naraz mogą opuścić okręt. Między innymi robot-zabójca, ksiądz-haker, czy pani mechanik, która zajmuje się konserwacją okrętu. Każda postać ma swoje plusy i dodatki do statystyk, więc możemy zmieniać postacie zależnie od potrzeby. Jedne dodają nam zdolności kłamania, inne pomagają w zastraszaniu. Pomaga to w budowaniu naszej postaci. Nasza postać może rozwijać swoje statystyki, do 50 punktu może rozwijać całą grupę, potem wchodzi w specjalizację, dzięki czemu możemy zdecydować, czy bardziej zależy nam na kłamaniu czy zastraszaniu z grupy umiejętności retoryki. Po drodze pojawiają się Wady, czyli perki ujemne. Przyjęcie ich pogarsza statystyki, ale pozwala kupić umiejętność. Ja samemu tylko jedną wadę wziąłem, ale szybko ją skontrowałem i mam dzięki temu solidny build na moje potrzeby.

W większości handlujemy z automatami, które są właściwie wszędzie. Zwykłych handlarzy jest dużo, ale nie zbyt fajnej oferty. Automaty oferują wyposażenie zależne od producenta. Wybierając automat Cioci Cleo, na pewno znajdziemy pełno chemii spożywczej. A rzeczy Spacer's Choice to na pewno porządny karabin i żółty pancerz o niskich statystykach. Statystyki możemy poprawiać, podchodząc do maszyny naprawczej. Tam możemy również rozmontować karabin czy pancerz albo naprawić go. Im wyższy poziom, tym naprawy są droższe i częstsze. 

Światy, które przyjdzie nam przemierzać są dość zróżnicowane. Od dość przyziemnych klimatów przypominających miasto portowe w przyszłości, po klimaty godne ostrego science fiction, gdzie wielkie robaki strzelają laserami i bekają kwasem, a kolory są po najjaśniejszej stronie. Wybór wrogów jest dość mały. W przypadku ludzi mamy Maruderów, którzy są w wariantach lekkich, ciężkich i najcięższych, podobnie z potworami. Niezależnie od tego czy to robak-modliszka czy wielka fuzja psa i konia, są tego samego typu. Małe, duże i największe, twarde do zgryzienia. Ale w walce z nimi pomoże nam pewna umiejętność. Dylatacja czasu. Wówczas nasz czas zwalnia, a my możemy się wcelować we wroga i przeczytać które trafienie będzie najskuteczniejsze. Wówczas możemy wyłączyć wroga z walki.

Wszystko to powoduje, że The Outer Worlds to ciekawy tytuł. Ale cały czas mam z tyłu głowy kilka uwag. Soundtrack prawie nie istnieje. Tak naprawdę to kilka jingli i jakiś ambient. Przemierzając świat liczyłem, że znajdę fajną muzykę. Niestety, Rada wszystkich zabroniła. Dialogi z postaciami wyglądają jak z New Vegas, z tamtejszą sztucznością gestów i twarzy. Po dłuższym czasie twarze zaczęły wyglądać identycznie, tylko miały inne kolory skóry i włosów. Drobne niedoróbki w kwestii pathfindingu, przez co wrogowie i sojusznicy utykają w ścianach albo stoją w środku walki. Dodatkowo spodziewałem się czegoś więcej niż fabuły, która w sumie prawie nie istnieje, oraz że będzie bardziej rozbudowana niż to co było w New Vegas. Tutaj czuję, że to przycięcie do wyboru między Cezarem a NCR, gdzie dla NCR mogę wybrać wsparcie Boomerów albo nie. Sam mam na liczniku 14h chyba, a czuję że to już koniec gry.

Mimo tego, fanom gier Obsidianu czy po prostu fanom lekkich gier RPG z karabinami w kosmosie grę polecam. Ma swoje zabawne momenty, ma swoje poważne momenty i czuć, że twórcy chcieli dać więcej, ale nie dali rady. Osobiście liczę, że poprawią błędy i gra będzie tylko lepsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz