czwartek, 10 października 2019

Dwa tygodnie bez kabli. Czy AirPods są warte swojej ceny?



Nie jestem przekonany do braku kabli. Wiadomo, jest to duża wygoda, ale jednak też strach "a co jak mi wypadnie". Gdy wybuchł szał na "True Wireless Headphones" nie interesowało mnie to i jakoś mnie ominęła ekscytacja. Jednak po rewizji AirPodsów (o samej rewizji później) postanowiłem dać im szansę. Czy było warto?




Aktualnie na stronie Apple możemy kupić "dwie" wersje AirPods - w pudełku bez indukcji i z indukcją. Ale niech was to nie zmyli. Na rynku dostępne są DWIE wersje AirPodsów i tym razem nie chodzi o samo pudełko ładujące.

Pierwsza wersja, z chipem W1 dostępna była na oficjalnej stronie tylko z pudełkiem bez indukcji. Druga wersja (dla wygody będę ją nazywał Airpods 2) z chipem H1 jest dostępna także z indukcją.
Sam mam wersję 2, dlatego wszystko napisane w tej recenzji dotyczy odświeżonej wersji.

W1, H1, HW... o co chodzi z tymi chipami?
W skrócie - chip ten odpowiada za połączenie z telefonem. Apple informuje, że chip w AirPods 2 oferuje 50% więcej czasu rozmów oraz 1.5x szybsze łączenie z telefonem. Tego potwierdzić nie mogę, bo jak wspomniałem - mam tylko wersje 2.

W obydwu wersjach mamy możliwość używania gestów - niestety są tylko dwa. Po jednym na ucho. Możemy przy ich pomocy przewinąć/cofnąć piosenkę, uaktywnić Siri oraz zapauzować/odpauzować piosenkę. Niestety, co bardzo mnie zabolało - nie ma możliwości regulacji głośności z poziomu słuchawek (a przynajmniej nie bez jailbreak)

Dodatkową funkcją wersji 2 jest możliwość uaktywnienia Siri przy pomocy "Hey Siri", czyli nie musimy używać gestu na słuchawce - mała rzecz, a cieszy.


Oczywiście słuchawki można podłączyć do każdego urządzenia po BT, jednak w przypadku sprzętu spoza ekosystemu Apple tracą one większość swoich funkcji i są widziane jako zwykłe słuchawki BT.

Jeśli ktoś używa komputera z MacOS, bardzo polecam aplikację AirBuddy pozwalającą na łatwiejsze połączenie ze słuchawkami.

W sumie śmieszną funkcją jest wyciągnięcie tylko jednej słuchawki i używanie jej samej - telefon to wykrywa i przekierowuje dźwięk stereo na tę właśnie osamotnioną pchełkę. Może nie wydaje się to dużą różnicą, ale w niektórych utworach stereo jest potrzebne a mono męczące.

Wspomniałem już o baterii więc może coś więcej o niej. AirPods 2 mogą grać przez ok. 5 godzin na jednym naładowaniu. Po tym czasie trzeba je wrzucić do pudełeczka ładującego, które może naładować słuchawki do 5 razy. Tak twierdzi Apple. A jak jest naprawdę? W sumie... dokładnie tak jest. Jeden raz zdarzyło mi się słuchać muzyki na ok. 80% głośności przez 2.5-3 godziny. Bateria w słuchawkach pokazywała 50% naładowania. A późniejsze naładowanie ich "wyssało" z pudełka ok. 10-12% baterii. Także tu duży plus.

A jak z wypadaniem?
To jest bardzo trudne pytanie. Z drugiej strony jest na nie łatwa odpowiedź. Jeśli masz iPhone to masz też EarPodsy. Jeśli one pasują na twoim uchu i nie wypadają - Airpodsy też nie będą. Jednak ja polecałbym dokupić do nich specjalną nakładkę sylikonową, która zwiększa "przyczepność" do ucha. Better safe than sorry.


No dobra. A jak z dźwiękiem?
Uprzedzam, nie jestem audiofilem ani innym tego typu zboczeńcem i nie potrzebuje złotych wtyków na gramofonie, więc oceniam to z własnych, nieprofesjonalnych odczuć.

AirPodsy grają dość głośno, wydaje mi się, że nieco głośniej niż Earpodsy. Mają jednak te same wady - trochę niskie basy i, to jak dla mnie największa wada, nie do końca wygłuszają. Ale z drugiej strony, przez to, że nie wygłuszają otoczenia, można bez problemu trzymać je w uszach podczas np. wejścia do sklepu.

Oczywiście, dużo lepiej grają (i wytłumiają) słuchawki z gumką, prawdopodobnie sam bym się na nie zdecydował (nawet jako fan Apple), ale mają jedną wadę, która jest dla mnie nie do przejścia. Cholernie bolą mnie uszy od tych gumek. A w Ear/AirPodsach mogę nawet usnąć bez problemu.

Najważniejsze - czy warto?
Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie potrzeba odpowiedzi na kilka mniejszych.

Jeśli używasz iPhone (a już w ogóle, jeśli używasz całego ekosystemu Apple) - warto. Dla wszystkich z systemem od Google - dużo lepiej zainteresować się Galaxy Buds albo tych od Xiaomi.

Jeśli jesteś audiofilem i brak złotego wtyku cię boli - lepiej nie, to słuchawki dla tych bez słuchu absolutnego.

Osobiście jestem bardzo zadowolony z zakupu, jako osoba która, w sumie słuchawki ściąga tylko do snu (a i to nie zawsze), brak kabla jest bardzo wygodny. Co prawda, dalej jednak nie przekonam się do słuchawek BT do gier, ale słuchawki tylko do słuchania muzyki gdzie malutkie opóźnienia nie robią różnicy, są naprawdę przyjemne.

A wy co myślicie o TWH a szczególnie o AirPodsach? Może używacie innych słuchawek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz