poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Vinland Saga - Wikingowie po japońsku



Światem aktualnie rządzą wikingowie i jak na razie szybko się to nie zmieni. Swoje obawy wyrażają również Londyn i Paryż . Tu nie ma miejsca na pokój. Skandynawscy wojownicy, którzy nie byli zainteresowani wojną zostali zmuszeni do emigracji.


Szkoda chłopa
Pierwsze odcinki potrafią szczerze wprowadzić oglądającego w błąd kto jest głównym bohaterem serii jeśli ktoś (tak jak ja) nie czytał wcześniej mangi, również wydanej w Polsce, ponieważ patrząc z perspektywy trzeciej osoby nie można tego jednoznacznie stwierdzić. 

Trwa XI wiek n.e, kiedy technologia nie stanowiła tak wielkiego wpływu, a siła fizyczna była najważniejszym czego potrzebował każdy mężczyzna. Ale nawet najsilniejsi są kiedyś znudzeni wojną. Tak było w przypadku „Jomskiego Trolla”, chodząca bestia której nikt nie miał ochoty spotkać na morzu. Postanawia on upozorować swoją śmierć i zamieszkać ze swoim ludem na Islandii z dala od wszystkich obcych ludzi a zarazem konfliktów.
Mija piętnaście lat. Nasz wojownik założył rodzinę wiodąc sobie spokojne życie. Wtedy na ziemie skute wiecznym lodem przypływają żołnierze z rozkazem zabrania zdrajcy ponownie na front, inaczej cała wioska zostanie zniszczona. Oczywiście wódz nie może do tego dopuścić i dobrowolnie przyjmuje rozkaz.

Chyba źle dziecko trzymasz Jomski Trollu...
Jego syn - Thorfinn -  jest chętny zobaczenia na własne oczy legend, o których wspominał wujek, na temat waleczności i wytrzymałości legendarnego Trolla. Jednak decyzja wybrania się w morze była wyznacznikiem zmiany charakteru młodego wikinga. Podczas podróży ojciec dał się zabić pod warunkiem darowania życia swojemu jedynemu synowi. O dziwo piraci wysłuchali tej prośby, a Thorfinn poprzysiągł zemstę na ich kapitanie.

Kiedy potrzeba mężczyzny to im brak...

Wit Studio dla stałych wyjadaczy anime nie jest nieznane. W końcu ekranizowali serie o wampirach „Owari no Seraph”, wzruszającą historię pomiędzy dziewczyną a potworem czyli „Mahoutsukai no Yome” czy międzynarodowy tytuł o tytanach „Shingeki no Kyojin”. I w sumie na tym ostatnim tytule wyrobili sobie potężną markę nie tylko w Japonii, ale również na całym globie.


Daleko jeszcze?


Studio podjęło mądrą decyzję zostawiając opening zespołowi Survive Said The Prophet piosenką zatytułowaną jako „MUKANJYO”. Swoją agresywną intonacją dobrze nadaje klimat serialowi przepełnionemu krwią i nienawiścią. Ending klasycznie jak w większość anime, spokojny niczym szum jeziora co nie oznacza, że jest zły. Po pełnej agresji i napiętych emocji miło jest posłuchać lekkiego utworu „Torches” od artystki Aimer.


Ostatecznie Vinland Saga to kolejna pozycja z letniego sezonu anime 2019 obok której nie powinniśmy przejść obojętnie. Nie codziennie mamy do czynienia z dobrym serialem osadzonym w średniowiecznych czasach głównie skupiającym się na morzu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz